Logowanie

ceneobaner 7b6b9764bda8145a33870fc4144992ad8f055d

Ostatnie na forum

2wedkarstwomorskie 1seaangel 3rejswedkarski

Reklama

„Słupia – rzeka z prądem”

Tablicę informacyjno-edukacyjną o takim tytule wydobyłem wraz z kolegą z rzeki w pobliżu Soszycy. Prawdopodobnie nie podobała się wiejskim osiłkom lub pijanym kajakarzom, więc wyrwali ją ze skarpy i wrzucili do wody. Tytuł i tekst pod nim odnosi się do szlaku poniemieckich, wciąż czynnych elektrowni wodnych na biegu Słupi, lecz nam, wędkarzom, nasunął całkiem odmienne skojarzenia… smutne i pełne goryczy.

 

Górna Słupia, od jeziora Żukówko do jeziora Głębokiego, począwszy od mostu drogowego w miejscowości Soszyca, płynie przez teren Parku Krajobrazowego „Dolina Słupi”, a użytkownikiem wody jest PZW Słupsk. Jest to odcinek nadzwyczaj malowniczy, pełen meandrów, głębszych dołów, wolniejszych płani i zawalisk. W rzece bytują pstrągi potokowe, lipienie, jelce, głowacze białopłetwe, kiełbie i minogi strumieniowe. Cenna ichtiofauna powinna być szczególnie chroniona, lecz takiej ochrony nigdy jej nie zapewniono, ani ze strony PZW, ani służb Parku Krajobrazowego. Efekt jest taki, że dzisiaj jest to, niestety, niemal bezrybny ciek, głównie za sprawą kłusowników posługujących się elektrycznymi wędkami, którzy nie raz i nie dwa, przejechali się po niej pontonami, wybijając pstrągi i lipienie. Okresowo przybywa nieco ryb, głównie kleni, oraz drobnicy w postaci płotek, okonków i uklei, które wiosną migrują z Jeziora Głębokiego, by jesienią ponownie do niego powrócić, lecz akurat te gatunki spinningistów i muszkarzy nie interesują.

 

 

Przed laty, nad jej brzegiem, wędkarz mógł się natknąć co najwyżej na jakiegoś autochtona kryjącego się w krzakach ze spławikiem i robakiem, później zaczęły się najazdy pseudowędkarzy ze Słupska, Lęborka, Bytowa… którzy łowiąc na ikrę troci i serek przetrzebili pogłowie ryb z płetwą tłuszczową, a w kilku ostatnich latach dzieło zniszczenia dokończyli elektrycy - niedobitki zjadły wydry i norki. Rzeka płynie wśród lasów i łąk, z dala od ludzkich siedzib, więc nikt im w tym procederze nie przeszkadzał. Straż Rybacka zagląda tu nader rzadko, a znajomy leśnik mieszkający nad rzeką, który widział kłusowników stwierdził, że nie odważył się interweniować, ponieważ obawiał się z ich strony zemsty. Jeszcze dwadzieścia, piętnaście lat temu rzeka zachwycała ilością dorodnych pstrągów i lipieni, i wydawało się, że tak będzie zawsze, że pogłowie tych ryb się utrzyma, że nie sposób wszystkich wyłowić… Wyłowić może nie, ale wybić prądem tak. Fundatorzy tablicy mają rację; Słupia, to rzeczywiście „rzeka z prądem”.

 

Robert Tracz

 

 

 

 

You have no rights to post comments

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki..

  Akceptuje pliki cookies z tej strony.
EU Cookie Directive Module Information