Logowanie

ceneobaner 7b6b9764bda8145a33870fc4144992ad8f055d

Ostatnie na forum

2wedkarstwomorskie 1seaangel 3rejswedkarski

Reklama

Jak trafiłem do pracowni wędek

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
jezioro.jpg

Jak trafiłem do pracowni wędek.


Łowiąc ponad 40 lat rybki metodą bacika i trochę gruntową postanowiłem spróbować metody spinningowej. Trochę z lenistwa i z faktu zakupu łódki. Upatrzyłem sobie jezioro Czarne Północne i udałem się do ZO po zezwolenie a po sprzęt do sklepu wędkarskiego znajdującego się w tym samym budynku.

Nie znając się jeszcze na sprzęcie zdałem się na fachowość i doradztwo obsługi sklepu. Kupiłem sobie dwa kije spinningowe, jeden do łowienia okoni a drugi na szczupaka jakieś tam firmy - nie ważne, oraz dwa kołowrotki, trochę przynęt i co tam było jeszcze potrzebne, aby można było po spinningować. Jak mnie zapewniali sprzęt miał być super. Wydałem około 2 000 tyś, ale to nic znając naszego zajoba, którego nie da się wyleczyć, no i wiadomo, że dobry sprzęt kosztuje. Doczekawszy się soboty pędziłem na wybrane jezioro, aby zacząć, wreszcie łowić nową metodą. Wypłynąłem sobie łódką na jezioro uzbrojony w nowy sprzęt zacząłem sobie rzucać z nadzieją, że upoluje oczywiście od razu życiówkę. I tu zaczęły się schody. Ni jak było trafić przynętami tam gdzie chciałem, kij zachowywał się jak bym machał koniowi nad uchem batem, do tego na kołowrotku porobiły się splątania a moje nerwy zaczęły mi dogryzać. Po paru próbach spinning na szczupaki wylądował w trzcinach. Wziąłem się za łowienie okoni, a tu powtórka z rozrywki, po paru z plątaninach i złowienia z okolicznego drzewa gałęzi drugi spinning wylądował w trzcinach. No przecież przyjechałem nad jezioro wypocząć i się zrelaksować a nie walczyć ze sprzętem. Wydając nie małe pieniądze poszedłem po rozum do głowy, iż za tą kasę to ja mogę mieć sprzęt nie stresujący, którym nie muszę zatruwać środowiska. Nauczony doświadczeniem przez ?fachowe doradztwo? obsługi sklepu trafiłem do pracowni, aby ?uszyć sobie kija na miarę?. Tu zapoznałem
Łukasza Masiaka, który pokazał mi pracownie gdzie i z czego wykonuje się kije ?szyte na miarę?.

 

 
47_2013-03-21.jpg


Tu dopiero trafiłem na prawdziwego pasjonata wędkarstwa. Jakże jego doradztwo różniło się od tego ze sklepu, po prostu przepaść. A że człowiekowi temu nie zależy jak w sklepie na sprzedaży kija, z którego bym był niezadowolony, więc nasza rozmowa o kiju zaczęła się od mnóstwa pytań, na jaką rybę, jaka metoda łowienia, na jaką wodę, jakie przynęty, waga przynęt, wielkość kołowrotka aż zgłupieć można, no i zgłupiałem i sam już nie wiedziałem, czego właściwie ja chcę. Poszedłem do pracowni z zamiarem zakupu kija do połowu szczupaka, ale okazało się, że to nie sklep i nie jest to takie proste. Łukasz za pewne widząc moją głupawą minę zaczął od pokazywania mi blanków z których było co wybierać. Jedno składy, dzielone, szybkość reakcji, charakterystyka pracy, waga blanku oraz na zasobność kieszeni.

43_2013-03-21.jpg


Po ilości tam machania, macania, próby wyginania, badania mocy itp. jakoś udało się wybrać podstawę przyszłego spinningu, czyli blanku. Ale to dopiero podstawa, teraz przyszła kolej na rękojeść i materiały z którego są wykonywane, tu dopiero można zgłupieć co tu można wybrać.

51_2013-03-21.jpg

 

52_2013-03-21.jpg

 

33_2013-03-21.jpg

 

40_2013-03-21.jpg

 

45_2013-03-21.jpg


Korki z których wykonywane są rękojeści to najwyższa jakoś, w tej pracowni nie ma pojęcia szpachlowania.

131.jpg

 

09.jpg

 

07.jpg

 

25_2013-03-21.jpg


Korków od wyboru do koloru.

56_2013-03-21.jpg

 

46_2013-03-21.jpg


Ja na pierwszego kija wybrałem taką. O uchwytach kołowrotków już nie wspomnę ? po prostu wybór.

12_2013-03-21.jpg


Teraz przyszła kolej na przelotki, i znowu wybór, jakieś tytany, siki, i jeszcze inne, jest ich cała masa po prostu na każdą kieszeń, poukładane w pudełkach na ścianie.

48_2013-03-21.jpg


Na początku w życiu nie potrafiłem ich rozróżnić, ale wystarczyło wziąć do ręki przelotkę tytanową i inną aby wyczuć ich wagę.

06.jpg

 

54_2013-03-21.jpg


Później przyszła kolej na kolor nici do omotek, i znowu wybór, zgłupieć już można było od tego wyboru, i do tego jakieś kolorowe wstawki, złote, srebrne, czerwone i co człowiek może tylko wymyślić. Specjalne stanowisko do owijania, lakierowania i suszenia,

44_2013-03-21.jpg


zapewnia najwyższą jakoś wykonania omotek na kiju.

55_2013-03-21.jpg

 

32_2013-03-21.jpg


Wybór, wybór i jeszcze raz wybór oraz jakość, jakość i jeszcze raz jakość aż do perfekcji
to cechuje tą pracownię. Oczywiście nie można tego wszystkiego ogarnąć w jeden dzień,
i zaglądałem do pracowni wiele razy patrząc jak powstaje mój pierwszy kij.
Skąd Łukasz miał tyle cierpliwości do mnie to wówczas nie wiedziałem, teraz wiem
- to po prostu pasjonat z dużą wiedzą i doświadczeniem.
Mój pierwszy kij który wykonał to jerkówka na blanku phenixa, którą to mogłem miotać przynętami do 80 gr. i świetnie sprawdził się na zatoce Gdańskiej przy połowie dorszy, na który wieszałem przynęty 150 gr. i dawał radę gdyż te blanki mają duży zapas mocy i można nim wyczuć każde branie mimo przeciążenia.
I tak właściwie się zaczęło spotkanie z Łukaszem Masiakiem, później przyszła kolej na następne kije między innymi na super lekki 0,5 ? 6 gr, oczywiście na blanku phenixa uzbrojony w przelotki tytanowe, jedyny w swoim rodzaju do połowów okoni i wzdręg na przynęty 1 gr.
Ale dawał radę też szczupakom, takim 80+

S4a.jpg


i 70+

54b.jpg


Później powstawały kolejne kije, między innymi taki do połowów na mikro jigi,

54c.jpg


na przynęty gumowe typu kopytka,

54d.jpg


Trochę się uzbierało

60_2013-03-21.jpg


A to ostatni nie dawno nabyty do połowów na Zatoce Gdańskiej.

59_2013-03-21.jpg


Ten już z wklejoną rękojeścią czeka na uzbrojenie, taki do łowienia śledzi.

61_2013-03-21.jpg


Wszystkie oparte na blankach phenixa.
W końcu korzystając z doświadczenia i podpowiedzi mistrza Łukasza sam zacząłem robić sobie kije, których kilka wykonałem na samodzielnie zrobionym oprzyrządowaniu, ale to temat na dalszy artykuł który za pewnie powstanie.
Wspomnę jeszcze, że Łukasz sam projektuje blanki przeznaczone na nasze wody i warunkach panujących w nich. Do połowów rodzimych ryb zarówno w rzekach, jeziorach i na morzu.
Potrafi wykonać z pełną perfekcją kij na każdą rybę i wodę zarówno u nas i na świecie, po prostu kij ?szyty na miarę?. Warto zajrzeć do jego pracowni i osobiście przekonać się, co warte są kije wykonane przez niego. Pracownia znajduje się na Zaspie w przedszkolu od strony pawilonów tam gdzie jest sklep z używaną odzieżą koło budki z kwiatami. Dostępny jest pod numerem telefonu 608-450-850. Jest to człowiek z wielką cierpliwością i zaangażowaniem w to co robi, no i sam łowi ryby.
Pozdrawiam
Jan

Artykuł dodany na "Konkurs na najlepszy artykuł "

 

 

Komentarze   

#8 maciej małachowski 2016-08-08 16:30
Tak sobie myślę...o cenach za takowe ,,kijki"?
+1 #7 Balon 2013-04-07 10:51
#6 biały 2013-04-06 23:19
Jeszcze trochę a wazeliny w sklepach zabraknie:)

kolega zamiast dodawać nic nie wnoszące komentarze błysnął byś jakąś wiedzą i coś napisał. Komentować każdy potrafi ale napisać coś to już problem.
+1 #6 biały 2013-04-07 00:19
Jeszcze trochę a wazeliny w sklepach zabraknie:)
-2 #5 Balon 2013-03-26 07:19
Osobiście odstawiłem wszystkie seryjne kije i zaopatruję się tylko u Łukasza. Kije super. Nic tylko zbierać walutę na kolejne kijki.
#4 Tirith27 2013-03-26 07:11
Cóż i mnie koledzy zarazili kijami z pracowni, narazie posiadam jeden, ale już planuję następne i zbieram kasiore
#3 donkocur 2013-03-24 15:45
UWAGA !!!!! Janek powinieneś powiadomić ludzi z jakim niebezpieczeńst wem wiąże się wzięcie do ręki wędki wykonanej u Łukasza. Wszystkie kije jakie mieliście do tej pory zmienią właściciela :) . Nie będziecie chcieli łowić innymi kijami jak z pracowni Rodmas :) .Polecam wszystkim tą pracownie i wędki w niej wykonane to niesamowity sprzęt .
-1 #2 Baltyk 2013-03-24 11:10
Potwierdzam co kolega napisał w artykule,każdy kto miał możliwość łowienia kijami Łukasza, nie będzie chciał czegoś innego, te kije uzależniają :) Na pewno najlepsza pracownia w Polsce a nie skłamię jak powiem, że i w Europie.
#1 minus 2013-03-22 11:28
za Twoją namową stałem się również właścicielem dwóch Phenixów z Rodmasa... Powiem jedno... Inny wymiar łowienia

You have no rights to post comments

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki..

  Akceptuje pliki cookies z tej strony.
EU Cookie Directive Module Information