Logowanie

ceneobaner

Ostatnie na forum

2wedkarstwomorskie 1seaangel 3rejswedkarski

Reklama

Dunajec - rzeka, która spełnia marzenia muszkarza

 

 

Po ostatniej jesiennej wizycie u Wojtka Kudłacza w Krościenku nad Dunajcem, jednogłosnie stwierdziliśmy że trzeba jak najszybciej zjawić się w progach Domu Wedkarza. Pomimo kiespkiej prognozy pogody załadowaliśmy się sprawnie w dużego busa z uśmiechami w kształcie banana na twarzach. W navi wbite Krościenko, jedyne 8 godzin z kawałkiem, na pewno trochę się przedłuży.

 

 

 

U Wojtka już wszystko wygląda innaczej, patrzymy na świat przez różowe okulary. Nawet się nie zorientowaliśmy kiedy dołączają do nas muszkarze z różnych zakątków Polski. Na drugi dzień łowimy już wspólnie. Okazuje się, że dzięki przewodnictwu Wojtka ryb dla wszystkich starcza a pstrągom nie przeszkadza liczne towarzystwo miłośników muchy.

 

 

 

Tradycji musi się stać zadość, grupowa fota przy pierwszym murze oporowym.

 

 

Wojtek, po kilku godzinach łowienia narzeka, że go ręka boli od holów. Fakt miał nakiju naprawdę duże kloce.

 

 

 

3 fajne ryby w tym samym momencie, super sprawa. 

 

 

Najskuteczniejsza była nimfa, choć były momenty kiedy pstrągi skakały do jętek. Niepozorne oczka przynosiły największe ryby. Oprócz suchej muszki skuteczna okazała się mokra ale tylko w niektórych momentach.

 

 

Tomek po stracie dużej ryby, dostał kilka rad na temat holu od Wojtka i od razu przychodzą efekty. Przede wszystkim ryba musi być powyżej nas. Więc po zacięciu nie czekamy aż pstrąg zejdzie poniżej tylko, wychodzimy na brzeg i ustawiamy rybę powyżej. Silny nurt Dunajca to sprzymierzeniec ryby a my musimy zobić wszystko, żeby zadziałał na naszą korzyść.

 

 

 

 

 

 

 

 

Patryk demonstrował rzuty czerwoną piątką, naprawdę mu to wychodzi bez względu czy znad głowy czy z kotwicą. Zapina rybę w silnym nurcie na daleką nimfą. Jest jazada i pełne ugięcie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wojtek powyżej i Wojtek poniżej to spece od nimfy. Muszki naszego przewodnika są dokładnie dobrane do konkretnej miejscówki. Pomimo, że łowimy na luzie z dużą ilością przerw na wspólne pogaduszki, wszyscy mają pełne ręce roboty.

 

 

 

Marcin przyjechał na jeden dzień spotakć się i wspólnie połowić z nami. 

 

 

Galeria pieknych pstrągów, po które nie trzeba jechać do Bośni czy Słoweni.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W życiu bywa różnie, trzeba sobie pomagać. Moment krytyczny, trochę zamieszania i ....... cóż ryba też musi mieć szansę.

 

 

 

 

Wieczory już nie takie długie ale jakże intensywne.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kot nie wierzy w to co widzi.

 

 

Tak, te kilka jakże cennych rad odmieniają losy łowienia. 

 

 

Używalismy zestawów z EGO NANO NYMPH, która doskonale sprawdziła się na tej rzece. Naprawde nie było sensu nosić kilka wędek. Nano doskonale radził sobie podczas nimfy i mokrej ale również nieustępował w czasie zbiórek. Najważniejsze, że nie zgubił żadnej ryby a było wiele momentów krytycznych.

 

 

 

Podbierak z gumową siatką to ważna część ekwipunku. Umożliwia zrobienie fajnej fotki i daje rybie godnie wrócić do rzeki. Pomimo niedużego rozmiaru LT-36 ryby nawet pod 50 cm mieszczą się i zachowują się spokonie w podbieraku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasz przewodnik łowił czasmai jak robot, na zawałonie. 

 

 

 

Wprowadzenie w dołek, zawiązanie odpowiednich nimf, wyprowadzenie z miejscówki, podebranie ryby, zrobienie zdjęcia. All inlusive :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Grube pstrągi dawały dużo radości podczas holu i wymuszał bardzo aktywną postawę.

 

 

 

 

 

Piotr łowił na suchara i też łowił.

 

 

 

 

 

 

 

Moment krytyczny, przy dłuższych i szybkich kijach, ryba często przy takich skokach potrafi się odczepić. Nano nie dawał rybom szans.

 

 

 

 

 

 

Nasz przyjaciel, kompan nie próżnował. Łowił konsekwentnie na długiej lince punktując pstrąga za pstrągiem.

 

 

 

 

 

Kolejny udany wyjazd zaliczony. Wspomnienia nie tylko w postaci fotek zostaną na długo. Ekipa zgrana, może czasami trochę za późno melduje się na łowisku ale w końcu to ma być relaks a nie gonitwa. Ogromne podziękowania dla wszystkich a w szczególności dla gospodarza, który sprawił że nie musieliśmy nad wodą meldować się pierwsi i schodzić ostatni, żeby połowić. Do zobaczenia wkrótce.

 

You have no rights to post comments

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki..

  Akceptuje pliki cookies z tej strony.
EU Cookie Directive Module Information