Logowanie

ceneobaner

Ostatnie na forum

2wedkarstwomorskie 1seaangel 3rejswedkarski

Reklama

Samotność karpiarza

Przez długi czas uważałem karpiarzy za – jakby delikatnie powiedzieć – dziwaków i odmieńców. Siedzi taki gość nad wodą na swoim fotelu, obstawiony górą sprzętu, elektroniką i kilogramami zanęty, i czeka, nierzadko samotnie, dzień, dwa, niekiedy dłużej, na branie karpia – czasem na jedno w czasie zasiadki, czasem nie doczeka się żadnego.

 

Mówiłem z nutą ironii, że pewnie są najmądrzejszymi wędkarzami, bo mają mnóstwo czasu na egzystencjalne rozmyślania, naukę języków obcych lub czytanie książek. Jakiś czas temu natrafiłem w prasie wędkarskiej na relację pewnego wędkarza, który poświęcił swój dwutygodniowy urlop na łowienie wielkich „poniemieckich karpi” w jakimś jeziorze koło Drawska, w którym, jak głosiła wieść gminna, ponoć żyły. W połowie drugiego tygodnia, w końcu doczekał się brania, lecz po godzinnym holu wielkie karpicho zaplątało żyłkę w konary zatopionego drzewa i urwało zestaw. Dzisiaj patrzę na takich zapaleńców inaczej – z szacunkiem. No bo ileż trzeba mieć w sobie silnej woli, samozaparcia i cierpliwości, by godzinami czekać na dźwięk sygnalizatora oznajmiającego branie. Staram się zrozumieć kolegów łowiących karpie; ich motywację, wybór, pasję. Cenią waleczność karpi, szanują złowione, kładą na specjalnych matach, a po zważeniu i zrobieniu zdjęcia, wypuszczają, z nadzieją, że za jakiś czas złowią je ponownie.

 

 

 

Mój wcześniejszy krytycyzm wywodził się – jak sądzę – z tego, że od lat łowię wyłącznie ryby łososiowate i w poszukiwaniu ryby lubię wędrować, a nie tkwić godzinami w jednym miejscu. Może uważałem tak również dlatego, że w wielu krajach karp uważany jest za rybę „gorszego sortu”, a w innych za gatunek inwazyjny. „Co kraj, to obyczaj”. W Polsce historia hodowli karpia ma wielowiekową tradycję; sięga XII wieku. Zapoczątkowali ją cystersi w przyklasztornych dobrach m.in także w Oliwie, w stawach zasilanych przez wody Potoku Jelitkowskiego. Na szerszą skalę hodowla karpi rozwinęła się w XVI i XVII wieku. Od tego okresu lustrzeń, czyli uszlachetniona forma karpia dzikiego, sazana, nazywany jest „karpiem królewskim”, jako, że zaczął gościć – przyrządzany na wiele sposobów na królewskich stołach. Z czasem przekonała się do niego również szlachta, a gdy stał się powszechnie dostępny, zaakceptowało go także mieszczaństwo. Dzisiaj jest częstym daniem w polskich domach, nie tylko podczas wigilijnej kolacji. Warto dodać, że Polska jest obecnie czołowym producentem karpia w Unii Europejskiej; rocznie do handlu trafia ok. 18-20 tyś ton.

 

 

Sportowy połów karpi w ostatnich latach stał się bardzo popularny, a dziesiątki firm produkujących sprzęt do ich połowu oferuje szeroką paletę noczesnych wędzisk, kołowrotków, żyłek, plecionek oraz różnorodnych akcesoriów. Powstało wiele Klubów i Towarzystw Karpiowych, są liczne komercyjne, zarybiane tym gatunkiem łowiska - jest gdzie, czym, i na co łowić. Rekordowy karp złowiony w Polsce ważył 34,5 kg.

Jeśli w Wigilię pojawi się na półmisku na waszym stole: pieczony, smażony lub w galarecie - a zapewne się pojawi - to zanim go dziabniecie widelcem, popatrzcie na niego łaskawszym, przychylnym wzrokiem. Jego wysokość karp jest wielki! I smaczny.

Życzę Zdrowych, Pogodnych Świąt oraz Do Siego Roku wszystkim Kolegom wędkarzom, bez podziałów, bez względu na to jakimi metodami łowią i jakie gatunki ryb preferują.

 

 

Robert Tracz

Komentarze   

#2 SuperGrover 2017-12-17 23:13
Jeden z fajniejszych artów jakie według mnie ukazały się w tym roku na głównej stronie. Wesołych Świąt Pany.
#1 kogut1982 2017-12-17 15:00
:-)

You have no rights to post comments

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki..

  Akceptuje pliki cookies z tej strony.
EU Cookie Directive Module Information