Logowanie

ceneobaner 7b6b9764bda8145a33870fc4144992ad8f055d
2wedkarstwomorskie 1seaangel 3rejswedkarski

Reklama

Lucky man

 

Lucky man

- Pamięci Janusza

 

To był fajny gość, człowiek z klasą, świetny kompan podczas wędkarskich wypraw; zrównoważony, uczynny, bezinteresowny, przyjazny dla ludzi… i ryb. Łowił szczupaki i okonie w Jeziorze Żarnowieckim, trocie w Słupi, Łebie, Redzie, pstrągi potokowe w Raduni, Łupawie i Wdzie. W ubiegłym roku, podczas kolejnego wyjazdu do Szwecji, złowił wymarzonego łososia. Kilka lat temu łowiliśmy razem w przepięknej, obfitującej w pstrągi i lipienie, bawarskiej rzece Wiesent, nad którą szklaneczka whisky smakowała nam niczym boski nektar.

Piknik z Januszem nad rzeką był przyjemnością samą w sobie; w bagażniku swojej mazdy zawsze miał rozpałkę, kiełbasę na ognisko, jednorazowe naczynia, chleb, musztardę, dwa termosy, jeden z kawą, drugi z herbatą oraz domowe ogórki i dereniową lub wiśniową nalewkę. Lubiliśmy te chwile z nim na łonie natury; zapach i ciepło ogniska oraz długie rozmowy o wyższości spinningu nad muchówką, i odwrotnie… i nie tylko o tym.

 

 

W sobotę, 8-go kwietnia Janusz Zybała „przeszedł na drugi brzeg rzeki w cień drzew” – zmarł nagle nad ukochaną Wdą z muchówką w dłoni, w pobliżu miejsca, w którym przed laty miał wędkarski domek i gdzie każdej wiosny na nadrzecznej skarpie kwitną błękitnym dywanem niezapominajki.

„Wreszcie w samo południe, gdy streamer po raz kolejny spływa pod brzeg, dostrzega tuż za nim jasną plamę dużej ryby. Przyspiesza wybieranie linki i widzi jak ryba otwiera pysk… Zacina, a po chwili poprawia zacięcie znacznie mocniej. Ryba jest duża i silna. Słodki, pulsujący energią ciężar rusza przed siebie niczym rozpędzająca się lokomotywa i po kilkunastu metrach dynamicznego odjazdu prezentuje się w całej okazałości na środku rzeki. Srebrniak. Piękny srebrniak troci. Ma z osiemdziesiąt centymetrów. Na szczęście, na brzegu, przed nim i za nim, nie ma żadnych drzew i krzewów, więc przemieszcza się swobodnie i gdy zachodzi potrzeba skraca dystans do szalejącej w nurcie ryby. Drży z emocji, sapie i poci się, i chyba także coś mówi bezwiednie, a nadzieja cały czas miksuje się z niewiarą w szczęśliwy finał. Po kwadransie, zdziwiony, że wciąż ma rybę, zaczyna rozważać jak rozegrać jej podebranie. Jest to pewien problem, gdyż brzeg wypiętrza się dobry metr ponad lustro wody, a podbierak został w samochodzie. Postanawia zsunąć się na wąską, podtopioną półkę opierając się plecami o skarpę… Trzecie, bądź czwarte podprowadzenie ryby kończy się powodzeniem. Ryba leży nieruchomo w zasięgu rąk. Odrzuca wędkę na brzeg i obejmuję troć zaciskając dłonie na jej zimnym ciele. Jest jego. Siada na trawie ciesząc wzrok wspaniałą zdobyczą. I on i ryba są zmęczeni. Ryba śmiertelnie. Wciąż drżą mu ręce. Powoli dochodzi do siebie. Stygnie ciało i emocje. Wszystkie nieudane wyprawy, utracone ryby, zerwane przynęty, wielogodzinne wędrówki i czas spędzony nad rzekami odchodzą w zapomnienie. Liczą się tylko ostatnie przeżycia. Ta chwila. Jest wędkarsko spełniony.

Lucky man.”

 

*Fragment opowiadania z mojej książki „Spowiedź kardynała”

 

Robert Tracz

 

 

Komentarze   

#9 GRZESZNIK$ 2017-04-14 18:44
Jesień,w Redzie gęsto od ryb, nie mam z kim jechać na kontrolę...Zara z zaraz, może Jasiu...?Dzwoni ę,jedziemy! ciemno ,zimno, mokro, późna noc.Mówię do Jasia ,że w dwóch to tylko prewencyjnie , bez zasadzek na kłusoli . On na to:"Spokojnie , mam laskę"Kwapiszów kę" jeszcze po moim dziadku , to nam wystarczy."Wysi adamy,widzę ruch nad rzeką , nie czekam biegnę ,dopadam kłusola,kawał chłopa,stawia się, kur...gdzie jest Jasiu...Gość na glebie ale nie dam rady zadzwonić po policję , wtedy za plecami pojawia się Jasiu ,laską dociska typa do ziemi.Powtarza do mnie "Spokojnie,mówi łem, że mam laskę "Kwapiszówkę"to nam wystarczy...i dyskretnie uśmiecha się pod nosem...Nigdy Go nie zapomnę...
#8 kostekmar 2017-04-14 16:20
:sad:
#7 Wiktor 2017-04-13 22:03
:sad: był dla mnie wzorem. Strasznie przykro
#6 Skawa 2017-04-13 21:52
:sad:
#5 nojf 2017-04-13 18:48
Poznałem Pana Janusza nad Łupawą po łowieniu, jak skończyliśmy rozmawiać to była prawie północ. Kilka razy się spotkaliśmy nad różnymi wodami, kilka razy rozmawialiśmy przez tel., wymienialiśmy się doświadczeniami z połowów w Szwecji. I teraz taka informacja ... ogromny smutek ['].
#4 leszekw72 2017-04-13 18:06
[*] To był naprawdę fajny człowiek.
#3 Romualdo 2017-04-13 17:06
:sad: Cześć jego pamięci.
#2 Mariuszgdy 2017-04-13 12:31
[*] :sad:
#1 stavros 2017-04-13 12:07
:sad:

You have no rights to post comments

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki..

  Akceptuje pliki cookies z tej strony.
EU Cookie Directive Module Information